Miała nieprawdopodobny wręcz zmysł do interesów. To ona rozpropagowała reklamę w prasie oraz funkcję ambasadorek marki. To ona wymyśliła salony kosmetyczne oraz produkty, których kobiety używają codziennie: tusz w spirali i wysuwaną szminkę. Zmieniła świat.

Dziś mamy wielkie zamieszanie w ocenie osób z tak jednoznaczną koncentracją na celu. Szukamy większej równowagi między pracą i rodziną oraz, jednocześnie,  chcemy sukcesu na miarę Heleny. Chcemy być na świeczniku i korzystać z przywilejów, ale nie poświęcając zdobywaniu tego więcej niż 40 godzin w tygodniu. A wszystko dlatego, że praca stała się dla dzisiejszego społeczeństwa niewolą zamiast realizacją potencjału.

A Helena nie czuła się zmuszona do pracy. Dla niej praca była wolnością.

Helena (właściwie Chaja) była córką biednego żydowskiego kupca z krakowskiego Kazimierza – najstarszą z pięciu córek. Gdy już będzie najbogatszą kobietą świata, będzie twierdziła, że zawsze żyła bogato, jednak dowody temu przeczą.

W jej czasach kobiety nie miały prawa do edukacji (nie przyjmowano ich na wyższe uczelnie), a ich jedyną życiową rolą było małżeństwo. Chaja była przeznaczona na żonę dla starszego wdowca.
Uciekła od tego planu życia do swojego planu b: najpierw do Wiednia, potem do Australii, Anglii i Stanów Zjednoczonych.
Równocześnie pozostała Polką i Żydówką. Wspierała Polonię w Stanach, pomagała w emigracji Żydom. Zatrudniała głównie Polaków.

Helenę Rubinstein uważano za tytankę pracy oraz za najbogatszą kobietę świata. Dziś krem z logo HR kosztuje 2.900 zł za słoiczek.

Może i Ty dojdziesz do wniosku, że plan b może się opłacać i wymyślisz go oraz zrealizujesz dla siebie?

Może, tak jak mnie, zainspiruje Cię herstoria Heleny?

Poznałam ją trochę lepiej dzięki wystawie w Muzeum Galicja. Przyglądając się zdjęciom i przedmiotom zobaczyłam kobietę o niezwykłym harcie ducha, która nie chciała się zgodzić na bylejakość. A równocześnie płaciła za to wysoką cenę publicznej krytyki i samotności. Przyjaźniła się z Coco Chanel, pewnie dlatego, że obie były wizjonerkami biznesu i obie pochodziły z nizin.

Helena…

Helena była niezwykle świadoma ważności publicznego wizerunku, dlatego na zdjęciach, retuszowanych, jest zawsze uśmiechnięta i ubrana w stroje od najlepszych projektantów.
Nawet gdy była już stara, starannie się ubierała i malowała: Nie ma znaczenia, jak bardzo kobiecie trzęsą się ręce, zawsze może umalować oczy – mówiła.

Pracowała do ostatnich dni życia. Nie dlatego przecież, że potrzebowała pieniędzy. Praca dawała jej sens, realny wpływ na życie milionów kobiet. I to ją napędzało. W latach 60. miała salony w 14 krajach, sprzedawała w ponad stu, zatrudniała 30 tysięcy osób.
Nie chciała słyszeć ani o emeryturze, ani nawet o starości. Przysięgam, skoro ja zmierzam do setki, to nie ma lepszego kremu! – zachwalała swój Wake-Up Cream (nową wersję jej pierwszego kremu Valaze). Do końca aktywnie zarządzała biznesem, nie bagatelizowała nawet najdrobniejszych spraw.
Miała w sobie niezwykłą elastyczność, dzięki której dostrzegała rozwiązania tam, gdzie inni widzieli tylko problemy.

Weź z Heleny to, co chcesz. Może dbałość o siebie? Może hart ducha? Może umiejętność koncentracji na doskonałości?

Skoro prosta, biedna dziewczyna z krakowskiego Kazimierza mogła zmienić cały świat, ja na pewno potrafię zmienić mój i Ty na pewno potrafisz zmienić swój.