Znana chyba każdemu obywatelowi cywilizacji Zachodu, Jane Fonda, w październiku 2019 została aresztowana w Waszyngtonie pod Kapitolem.

Laureatka 20 nagród i 32 nominacji, ma na koncie między innymi 2 Oskary, 5 Złotych Globów, 2 BAFTA, Złotego Lwa i nagrodę Emmy.
Użytkownicy portalu Filmweb oceniają jej całą karierę na 8,4/10. Zagrała w wielu kultowych produkcjach, a „Czyż nie dobija się koni” czy „Powrót do domu”, to filmy wybitne omawiające dramatyczne sytuacje i decyzje.

Niczego nie musi – jest sławna, bogata, zdrowa.

Jednak, mając 86 lat, ma w sobie ciągle duszę młodej rebeliantki, która nie wyraża zgody na to, żeby świat był coraz gorszy. Równocześnie ma już głęboką mądrość życiową i nie odpuści.

Lata 2000 to czas, gdy wróciła do grania i równocześnie zaangażowała się w ruchy klimatyczne.

Ubrana w swój czerwony płaszcz jest zawsze na przedzie pochodu.

Po tym słynnym aresztowaniu powiedziała: 

Będę pod Kapitolem w każdy piątek, deszcz czy słońce. Nie mogę dłużej stać bezczynnie i pozwalać wybranym przez nas urzędnikom na ignorowanie albo nawet gorzej wzmacnianie gałęzi przemysłu, które dla zysku niszczą naszą planetę.”

I słowa dotrzymuje.

W jednym z wywiadów powiedziała, że ma świadomość, że nic się jej nie stanie w trakcie aresztowania. 
Nigdy też nie stawia oporu. Bardziej chodzi jej o to, że zdjęcie jej aresztowania obiegnie całą prasę światową i może zwróci uwagę większej liczby osób na problemy klimatu. 
Sama organizowała te „marsze klimatyczne” w każdy piątek od października 2019 do stycznia 2020, nazywała je Przeciwpożarowymi Piątkami („Fire Drill Fridays”).
Tego typu show to doskonały przykład, że aresztowanie ma dla Fondy znaczenie głównie w takim kontekście, że zwraca uwagę na wydarzenia w Waszyngtonie.
Wydarzenia, które w każdym innym przypadku umknęłyby międzynarodowej uwadze.

W 2020 na galę oskarową przyszła ubrana w czerwoną suknię i ze swoim słynnym czerwonym płaszczem przewieszonym przez ramię. Powiedziała wtedy, że odkąd zorientowała się jak bardzo przemysł modowy niszczy planetę, postanowiła, że już nigdy nie kupi żadnej nowej rzeczy. Czerwony płaszcz od Chanel jest jej ostatnim zakupem.

Dziś mówi się o niej aktywistka. Jednak do roli świadomej influencerki dojrzewała.

Miała samotne dzieciństwo.

Choć pieniędzy było w domu pod dostatkiem, to dzieci wychowywało się chłodno. Taki był wzorzec wyższych klas. Rodzice zajmowali się sobą, a dziećmi zajmowały się guwernantki. Tak było i w tym przypadku.
Nieobecny ojciec zupełnie nie interesował się rodziną. A nieobecna matka popełniła samobójstwo, gdy Jane miała 12 lat.
To wszystko powodowało, że rozwijała się w niej buntownicza postawa, którą często psychologowie interpretują jako chęć zwrócenia na siebie uwagi.
Próbowała wszystkiego: narkotyków, seksu, przez wiele lat cierpiała na bulimię. 
Śmiało można by usprawiedliwić, gdyby w tych warunkach sama poddała się fali życia i depresji.
Jednak w jej przypadku wewnętrzna energia spowodowała rozwinięcie się postawy buntowniczki i aktywistki. Początkowo naiwnej, ale z czasem coraz bardziej świadomej.

Bardzo dużo podróżowała odwiedzając wszystkie te miejsca, gdzie mogła porozmawiać na temat odkrytych niesprawiedliwości i sposobów ich usunięcia. Odwiedziła między innymi Indie, gdzie bieda ją zszokowała.

W czasie wizyty turystycznej w Związku Radzieckim w latach 60-tych, doszła do wniosku, że to socjalizm jest lepszą strukturą społeczną i przez wiele lat popierała różne organizacje lewicowe.

Wielokrotnie w swojej naiwności źle interpretowała fakty i znajdowała niewłaściwe rozwiązania.

I tak na przykład występując przeciwko wojnie w Wietnamie postanowiła apelować do żołnierzy, aby odmawiali wykonywania rozkazów. Pojechała do Wietnamu, aby uniemożliwić armii USA wysadzenie tam wodnych w ramach działań wojskowych. Dowiedziała się, że zabiłoby to wiele tysięcy obywateli Wietnamu. 
Podczas tej akcji została wykorzystana przez Wietnamczyków, którzy zrobili jej zdjęcie, które opublikowali jako dowód, że Fonda popiera Wietnam.
Tego zdjęcia i tej naiwności, jak mówi, żałuje do dziś.

Rok 1968 to ruchy protestacyjne w całej Europie
pamiętamy je również u nas w Polsce. W tym czasie Jane jest żoną reżysera Vadima, mieszka w Paryżu i jest w ciąży.
Z perspektywy Paryża, najczęściej oglądając telewizję, śledzi wydarzenia w Stanach Zjednoczonych.

W jednym z wywiadów wspomina czynniki, które wtedy spowodowały zmianę jej świadomości:

(…) „To wszystko razem miało na mnie głęboki wpływ. Nagle zdałam sobie sprawę, co dzieje się z moim krajem. Co dzieje się z całym światem.
Widziałam kobiety idące na czele demonstracji. Widziałam kobiety bite przez policję. Widziałam kobiety, które wcale się nie bały, idąc wprost na ostrza bagnetów, którymi otoczono Pentagon. To żołnierze się bali.
Nigdy nie zapomnę tego widoku. on zupełnie zmienił moje życie i mnie samą.
Zaczęłam poszukiwać odpowiedzi na pytanie, co się za tym wszystkim kryje.”

Będąc w Paryżu w 1968, w trakcie Paryskiego Maja, towarzyszyła mężowi Vadimowi w podróżach, które odbywał jako przewodniczący związku zawodowego filmowców. Już pierwszy wyjazd uświadomił im obojgu olbrzymią skalę zamieszek.

Nawet na przedmieściach słychać było syreny policyjne, karetki pogotowia, krzyki śpiewy i wybuchy granatów. A w centrum hałas był dojmujący, a dodatkowo były kłęby dymu i łzawiącego gazu.
Studenci używali taktyki polegającej na wznoszeniu barykady w jakimś umówionym miejscu, a po krótkiej walce wycofywali się i rozpraszali. Krótkofalówką albo posłańcami na motorach powiadamiali następną grupę, żeby zaczęła robić dokładnie to samo w innym miejscu. W ten sposób zajmowali wszystkie bez wyjątku siły porządkowe stacjonujące w stolicy. 
Mimo to Vadim i Fonda przedzierali się przez miasto ponieważ na zebraniu czekali na nich ludzie.

Po powrocie do Stanów przemawiała na różnych spotkaniach. Na jednym z nich, w Los Angeles, powiedziała:

„Znajdujemy się obecnie w specyficznym momencie naszej historii, zmuszeni do walki z potworem, którego sami stworzyliśmy i uwieczniliśmy. Tym potworem jest amerykańskie społeczeństwo. Ten totalitarny i rasistowski system stworzyliśmy my, obywatele tego kraju i my także możemy go zmienić. Jeżeli będziemy siedzieć cicho staniemy się winni.”

Brała udział w demonstracjach antywojennych, przewodziła marszom protestacyjnym, wielokrotnie była aresztowana, prześladowała ją administracja rządowa (za co wytoczyła im proces), stworzyła grupę satyryczną, która wyśmiewała administrację Nixona (tego od Watergate) i jej działania, uczestnictwo w wojnie oraz nietolerancję w każdej postaci.

W programie w telewizji ABC weszła do studia z podniesioną do góry pięścią, znakiem Czarnych Panter, i powiedziała:

„Zacisnęłam dłoń, aby wszyscy dowiedzieli się o solidarności z czarnymi obywatelami tego kraju. To było również wezwanie do walki o ich równe uprawnienie. Są czarni, ale mają prawo domagać się, by doceniono ich dumę, ich patriotyzm i traktowano ich na równi ze wszystkimi.”

To wystąpienie ściągnęło na jej głowę prawdziwą burzę, zarówno obywateli, którzy popierali supremację białych, jak również wielu dziennikarzy.
Jedna z gazet napisała nawet: „Jane Fonda odsłoniła nam swoją nową twarz. Było to wielkim zaskoczeniem dla wszystkich, którzy sądzili, że podczas jej filmowej kariery odsłoniła już wszystko, łącznie z tym, co kobiety zazwyczaj trzymają zasłonięte.”

Ileż w tym pogardy.

Swoją popularność wykorzystywała do zwracania uwagi na problemy:  Indian, Murzynów, kobiet.

Protestowała przeciwko temu, co intuicyjnie wydawało jej się złe.

W jednym z wywiadów powiedziała:

„Zaczęłam tę drogę jako liberalna demokratka. Zakończyłam jednak jako radykalistka.
Zobaczyłam, jak wiele zła nagromadziło się w tym kraju i walkę z nim uznałam za swoją walkę.
Zrozumiałam, że ten sam system, który uczynił nasz kraj tak potężnym, pozwala się bogacić tylko niektórym, innych zaś spycha na dno nędzy.
W tak wspaniałym kraju jak Stany Zjednoczone widziałam ludzi przymierających głodem, ludzi będących analfabetami, ludzi pozbawionych opieki medycznej ludzi, których prześladowano i zamykano do więzień tylko dlatego, że odważyli się myśleć inaczej.

Zafascynowana Solidarnością, w 1987 roku Jane Fonda odwiedziła prywatnie Polskę. Udzieliła wywiadu Polityce, gdzie powiedziała:

„Czasami czuję, że historia cyklicznie się powtarza aktywność społeczna przypływa i odpływa falami.

W 1984 roku World Almanac uznał ją za trzecią wśród najbardziej wpływowych kobiet w USA, a Instytut Gallupa umieścił ją na miejscu czwartym.

Byłą głęboko zaangażowana w granie. W role wkładała całą siebie. Stosowała „metodę”.
Odbierając Oskara za rolę w filmie „Powrót do Domu” powiedziała:

”Filmy mogą nie tylko bawić widzów, ale również uczyć, inspirować do działania, a nawet leczyć.

Mimo to, w 1990 postanowiła zakończyć swoją aktywność aktorską.

Można zrozumieć, że miała dość, bo wspominając swoją karierę, w wywiadzie dla Newsweeka powiedziała:

W latach 60 dziewczyna musiała umieć być czarująca i sexy, aby mogła marzyć o sukcesie aktorskim. Kobiety nie mogły pozwolić sobie na własną osobowość więc starałam się dostosować do obowiązującego przepisu, aby osiągnąć jaki taki sukces . Ale to nie było zabawne.
Nie byłam aktorką, jaką chciałam i powinnam być. Ludzie, dla których czułam szacunek, nie mieli go dla mnie.”

I wydawało się, że na tym koniec.

A jednak plan b.

Po piętnastu latach emerytury, rozpoczęła swoje drugie życie – w 2005 powróciła na ekrany filmem „Sposób na Teściową” i od tego czasu gra regularnie. Ostatnio pojawia się często w wywiadach w związku z drugą częścią filmu „Klub Książki”.

Jane Fonda nie tylko urodziła się bogata, ale również „ustawiona” w branży, w której postanowiła się realizować.
Dlatego nie uważamy za nic wyjątkowego tego, że zagrała wiele wybitnych ról i poruszyła serca i portfele milionów osób.
A jednak podziwiam to, że zmieniła swoje oblicze od symbolu seksu lat 60, poprzez radykalną działaczkę społeczną, pierwszą damę amerykańskiego kina, aż do statecznej żony polityka i osiągającej sukcesy kobiety biznesu posiadającej kilka sal do ćwiczeń oraz nagrania jej ćwiczeń na kasetach.
Założyła własną firmę producencką, a biznes aerobiku przyniósł jej ponad 70 milionów dolarów i i zmienił zwyczaje nie tylko amerykanek, ale i wielu kobiet na świecie .
Dodatkowo, jej niezłomny charakter nie pozwolił jej na zamykanie oczu na sytuację na świecie, tylko dlatego, że sama mogła pozwolić sobie na wygodne życie.

W ostatnich latach dużo mówi o roli dojrzałych kobiet w społeczeństwie, co jest także w centrum moich zainteresowań.

Mówi też o przemijaniu, o wizerunku kobiety sukcesu, o operacjach plastycznych i problemach z samoakceptacją. Jest coraz bardziej prawdziwa, a przez to wywiera coraz większy wpływ na kobiety i na świat.

Jej czerwony płaszcz zmusił już wielu polityków do zmiany przepisów czy stanowiska. A w kolejnych latach na pewno zdarzy się to jeszcze wielokrotnie.


Korzystałam z wielu artykułów, zarówno w archiwalnych magazynach drukowanych (np. Vivie i Voque) jak i online, z wielu wywiadów na YT oraz dwóch biografii Jane Fondy.

Czy wiesz, że artykuły z tego bloga są często cytowane przez duże portale internetowe?

Zapisz się do newslettera i otrzymuj dodatkowe wartościowe treści związane z przedsiębiorczością.