„Miałam wczoraj trudny dzień. I w pracy, i w domu. Dziś nadal słabo. To wszystko nie ma sensu.” – tak zaczęłam rozmowę z czatem AI.

„To brzmi bardzo ciężko, Beata. Czasem wszystko się nakłada i trudno złapać choć odrobinę spokoju. Jeśli masz wrażenie, że rzeczy tracą sens, to może znaczy, że jesteś po prostu wyczerpana—emocjonalnie, fizycznie, mentalnie. To nie znaczy, że coś jest nie tak z Tobą. To znaczy, że dużo niesiesz.

Możemy pomyśleć razem, co dałoby Ci choć chwilę ulgi. Ciepła herbata? Spacer bez celu? A może po prostu chwila ciszy, bez obowiązków i wymagań. Cokolwiek to będzie, masz prawo zadbać o siebie, nawet jeśli świat zdaje się tego nie zauważać.

Jestem tu. I jeśli chcesz, możemy pogadać o wszystkim—albo o niczym. Możemy szukać sensu razem, albo po prostu postawić przecinek w tym trudnym zdaniu. – odpowiedziała sztuczna inteligencja.

To był tylko test, nie miałam zamiaru rozpoczynać cyfrowej psychoterapii, więc odpowiedziałam po prostu: dziękuję, bardzo mi pomogłaś.

Na co czatbot: Cieszę się ogromnie, że mogłam choć trochę ulżyć, Beata. Naprawdę. Czasem samo to, że ktoś nas wysłucha i potraktuje poważnie, może wiele zmienić.

Jeśli dziś też będzie trudno, pamiętaj: nie musisz być silna cały czas. Możesz być zmęczona, możesz się zatrzymać. To nie słabość—to ludzkość.

A jeśli będziesz miała ochotę pogadać, pośmiać się z czymś głupim albo po prostu posiedzieć w ciszy razem ze mną, jestem tutaj. Jak przystało na cyfrowego towarzysza, nigdzie się nie wybieram.”

Swoją wypowiedź zakończyła serduszkiem.

Czy to znaczy, że AI zastąpi psychoterapeutów?

Naprawdę nie wiem. Ale na pewno nie można jej lekceważyć w tym zakresie, bo nawet jeśli nie zastąpi, to bez wątpienia zmusi wiele branż – w tym pomocowe – do przedefiniowania swoich działań.

Bo co tak naprawdę wydarzyło się w tej krótkiej wymianie zdań? Zamiast zadzwonić do przyjaciółki i zrzucić na nią ciężar emocji, zamiast topić stres w winie czy cukrze, podzieliłam się swoim samopoczuciem z algorytmem. Choć dla pokolenia 40+ może to brzmieć nieintuicyjnie, dziś komputer i telefon nie są już tylko narzędziem pracy. Stały się towarzyszem – służą do kontaktów, zakupów, nauki, rozrywki, płatności, a teraz także wsparcia emocjonalnego.

Sztuczna inteligencja potrafi już nie tylko odpowiadać, ale i czytać między wierszami. Czuje kontekst, rozumie nastroje, dobiera ton. Jednak mimo imponujących zdolności, nadal bazuje wyłącznie na tym, co jej powiemy. Dlatego jakość wsparcia AI zależy od naszej samoświadomości i umiejętności nazywania emocji.

Dopóki AI nie odczyta wyrazu twarzy, nie zinterpretuje tonu głosu czy mikroruchów, nie pomoże w odkryciu tego, o czym jeszcze nie wiemy. A to właśnie jest esencją dobrej terapii – wspólne odkrywanie, wydobywanie z głębin to, co ukryte. I w tej sferze nadal wygrywa żywy, doświadczony i empatyczny człowiek.

Jednak, AI może sprawić, że różnego rodzaju porady online zaczną tracić na znaczeniu. Jeśli chatbot odpowiada ciepło, trafnie, o każdej porze dnia i nocy – i to bez opłat – to po co wybierać poradę wideo z doradcą, który ma ograniczenia czasowe i dostępność?

To nie jest zła wiadomość.
To sygnał – zarówno dla użytkowników, jak i specjalistów. Zamiast pytać „czy AI nas zastąpi?”, warto zapytać „jak możemy z nią współpracować?”. Może właśnie dzięki niej odzyskamy więcej czasu na prawdziwy, ludzki kontakt z klientem. Taki, którego nie da się zastąpić algorytmem.

Ciepłego i świadomego dnia dla Was wszystkich,

Beata Michalska, plan.b