Mentoring zdobywa coraz większe rzesze wyznawców.
W sieci obserwujemy wysyp mentorek i programów mentoringowych – twórcy obiecują zdobycie nowych umiejętności i rozwój swojego biznesu.
Czy rzeczywiście mentoring to panaceum na nasze bolączki związane z brakiem kompetencji?
Czym w ogóle jest mentoring i czy rzeczywiście zwiększa motywację do nauki oraz rezultaty uczenia się?

Mentor kto to taki

W założeniu mentor to ktoś inny niż nauczyciel. To ktoś kto ma zarówno wiedzę kompetencje jak i doświadczenie – prowadzi innych tą drogą, którą sam już przeszedł.
Już tu zaczynają się pierwsze schody.
Bo czy na pewno ktoś kto zdobył 30 000 followersów na Instagramie potrafi nas nauczyć jak zbudować markę osobistą?
Myślę że nawet intuicyjnie wyczuwasz że niekoniecznie.

Do tego, by kogoś czegoś nauczyć nie wystarczy, że sami umiemy to wykonać. Potrzebna jest jeszcze świadomość co konkretnie zrobiliśmy, żeby osiągnąć taki rezultat. Trzeba też powtórzyć te działania kilkakrotnie, aby być pewnym, że rezultat wynika z podjętych działań, a nie był to tylko przypadkowy zbieg okoliczności.

Czyli lepszym mentorem od tworzenia marki będzie ten kto stworzył już wiele marek dla klientów a nie tylko swoją markę.

Czy zawsze jest pora na mentora?

I tu kolejna z przeszkód, którą być może obserwujesz w swoim życiu.
Być może nie korzystasz z formalnego procesu mentoringu, jednak korzystasz przecież z inspiracji różnymi wzorcami osób, które są tam, gdzie Ty chcesz być.

Czytasz różne historie sukcesów i czasem jest to inspiracja i rzeczywiście Cię uskrzydla, ale czasem całkowicie odbiera ci energię i chęć do działania.
Od czego to więc zależy czy przykład innych Cię motywuje, czy dołuje?

Okazuje się, że niezwykle istotne jest to, w jakim stanie energetycznym sama się znajdujesz.
Jeśli akurat masz słabszy dzień, to wszystkie te motywatorki, mentorki, milionerki powodują, że spadasz jeszcze niżej.

Myślisz: nie nadaję się do niczego, wszyscy inni są szczęśliwi, tylko ja nie. Koniec inspiracji.

Myślę, że każda z nas doświadczyła takiej sytuacji.

Nie tak dawno byłam przypadkowym świadkiem rozmowy dwóch kobiet. Dzieliły się one swoją frustracją, przytłoczeniem nadmiarem reklam polecających programy mentoringowe, które uczynią z nich szczęśliwe, piękne milionerki. Doskonale je rozumiałam, bo sama czasem odczuwam takie przytłoczenie.

Właśnie ta, przypadkowo usłyszana rozmowa, zainspirowała mnie do napisania tego tekstu.

Postanowiłam przemyśleć: dlaczego dzieje się tak, że zamiast uskrzydlona, bywam przytłoczona wzorcami kobiet sukcesu.
I doszłam do wniosku, że gdy mam gorszy dzień, to przykłady sukcesów mnie przytłaczają.
Uświadomiłam sobie, że zanim zacznę oglądać programy motywacyjne, już muszę być zmotywowana. Inaczej te programy mnie zdołują.

Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić? Okazuje się, że są na to sposoby.

Co zrobić, by skorzystać z motywacyjnych treści?

Pierwszym krokiem jest świadomość tego, że oglądasz treść reklamową.
A to znaczy, że osoba na filmie (choćby trwał tylko 15 sekund!) przygotowała bardzo starannie zarówno siebie jak i sposób i zawartość przekazu.
Porównując z tym swoje życie porównujesz cudzą wystawę ze swoim zapleczem – to nie może wyjść na plus.
Dlatego po pierwsze uświadom sobie drugą, niewidoczną stronę medalu: ta osoba na filmie także ma okres, migrenę, kłótnie, problemy z dziećmi czy samochodem. A to, co pokazuje jest tylko częścią jej życia.

Uświadom sobie, że jest moda na historie „od zera do milionera”. Opowiadane jest, że Bill Gates swoją firmę otworzył w garażu podczas studiów i trzeba naprawdę dużo wytrwałości, aby dogrzebać się do informacji czyj był ten „garaż” i na której konkretnie uczelni studiował. Dopiero dogłębna analiza uświadamia nam, że Gates pochodzi z bardzo zamożnej rodziny i po prostu dostał pieniądze od rodziców.

Jeśli już musisz porównywać (a czasem to silniejsze od nas), to zamiast porównywać siebie do innych, porównaj się do siebie z przeszłości.
Uświadom sobie swój własny rozwój. Dostrzeż jak wzrosły twoje umiejętności radzenia sobie z życiem, umiejętność analizowania sytuacji i podejmowania decyzji, zadania w pracy, obowiązki rodzinne.
Kim stałaś się przez ostatnie 10, 20 lat?
To jest jedyne porównanie, które warto robić. Wiesz skąd startowałaś, jaką włożyłaś pracę i jaki masz rezultat. Doceń to co zrobiłaś Ty.
To jest krok pierwszy.

Drugim krokiem jest podniesienie Twojego poziomu energii.
Można to zrobić z poziomu fizycznego i mentalnego.
Poziom fizyczny to ruch i śmiech. Włącz radosną muzykę i zacznij tańczyć. Może na początku będzie Ci się wydawało to nieadekwatne do sytuacji, jednak po chwili na pewno Twoja energia dostosuje się do rytmu i ruchu.
Możesz też obejrzeć kabaret, komedię albo ćwiczenie z jogi śmiechu.
Gwarantuję, że już po paru minutach twój poziom energii będzie zupełnie inny niż przed chwilą.

Możesz też zadziałać z poziomu mentalnego, wzbudzając w sobie wdzięczność.
Zacznij od kilku krótkich sesji – maksymalnie jedna minuta – gdzie będziesz powoli uświadamiać sobie co masz, za co jesteś wdzięczna.
Zacznij od prostych spraw: za piękno natury, kolory, dźwięki, zapachy, za to, że żyjesz w bezpiecznym kraju, za wygody cywilizacji, za bieżącą wodę, ciepły dom …
I tak rozszerzaj wdzięczność na inne drobiazgi.
Może uświadomisz sobie, że masz dostęp do elektryczności, internetu, co nie jest naturalne dla większości ludności świata. Albo, że możesz jeść do syta, że masz sprawne zmysły, umiesz czytać i pisać. Wszystko to masz dostępne na bieżąco i dlatego wydaje Ci się, że jest oczywiste, że to masz.
A jednak dla miliardów ludzi na świecie byłby to raj, gdyby mieli dostęp do czystej pitnej wody.

I nie chodzi o to, żeby uważać że masz żyć życiem prymitywnym. Absolutnie korzystaj z tych wszystkich darów.
Uświadom sobie tylko, że są to dary, a nie oczywistość i wzbudź w sobie wdzięczność. A wtedy Twoja energia z przytłoczenia i zdołowania podniesie się i wstąpi w Ciebie nadzieja.
Dopiero wtedy możesz wrócić do historii sukcesów. I na pewno dostrzeżesz, że teraz są one dla Ciebie inspirujące.

Mam absolutną pewność, że te dwa kroki – (1) świadomość prawdziwej historii mentorki oraz (2) nasza wewnętrzna energia na start – są zarówno niezbędne jak i wystarczające do tego, aby nie tylko się zainspirować, ale osiągnąć świetny rezultat.

Ja sama zastosowałam te metody w ostatni weekend będąc na wielkiej konferencji z inwestowania. Gdybym zapomniała o tych warunkach podstawowych z pewnością mogłabym być przytłoczona, jednakże wróciłam zainspirowana i pełna energii do dalszego rozwoju osobistego i mojej dalszej pracy mentorki.

Podsumowanie

Podsumowując, mentoring ma wielu zwolenników i przeciwników. Na pewno warto z niego korzystać uczyć się od innych i inspirować ich historiami.
Jednakże trzeba pamiętać, że możesz zainspirować i zmotywować się, gdy sama startujesz z odpowiednio wysokiego energetycznego „c”.