Poświęcamy całe życie zarabiając pieniądze w celu kupowania rzeczy, których nie potrzebujemy, aby zaimponować ludziom, których nawet nie lubimy.
SM spowodowały, że w każdej sekundzie poddajemy się ocenie całego świata. Kiedyś mogło to być ograniczone do małej grupy znajomych, teraz wiemy dokładnie jak bardzo odstajemy od tego, co wydaje się być normą na całym świecie. Nie tylko nie mamy takiego samego ciała, samochodu czy domu, ale nawet spodni czy telefonu.
Presja jest ogromna. Mówimy, że dziś większa niż dawniej.
Można się jej nie poddać i codziennie tłumaczyć sobie, że to co mam jest wystarczające albo kupić kolejny gadżet lub wyjazd, co da się dobrze sfotografować. I na chwilę zmniejszy presję.
Przyglądanie się światu pozwala mi powiedzieć, że presja była zawsze. Tyle, że kiedyś dotyczyła tego jak przeżyć, a dziś tego jak się pokazać.
A radzenie sobie z tą presją było i jest fundamentem szkół rozwoju duchowego.
Jak to zrobić, żeby przestać się tak przejmować tym co mają inni? Żeby przestać rujnować swoje zdrowie, relacje i finanse, po to, żeby być podobnym do celebrytów?
Zajmuję się rozwojem osobistym i duchowym, własnym i jako konsultantka, ponad 30 lat i miałam okazję zetknąć się z bardzo wieloma metodami i szkołami.
Dziś jestem pewna tego, że ani nie ma uniwersalnej metody, ani jednej najlepszej drogi dla wszystkich. Na szczęście dziś mamy dostęp do ogromnego bogactwa nauk i możemy wybierać co nam pasuje.
Wiem też, że da się wyjść z chomiczej karuzeli porównań. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że to do czego się porównujesz nie istnieje. Te wszystkie piękne domy, samochody, telefony i ciała to edytowane zdjęcia. To świat z filtrem, który nie istnieje naprawdę.
Ktoś powiedział, że gdy porównujesz siebie do zdjęcia na SM, to jakbyś porównywała cudzą wystawę ze swoim zapleczem.
I taka właśnie jest prawda.
Świat jest piękny. A jednak na filtrowanych zdjęciach z lotu ptaka jest bardziej intensywny, a przez to wydaje się piękniejszy.
Często też na to konkretne ujęcie fotograf czekał wiele godzin lub wiele lat.
Choćby nie wiem co nie da się tego zatrzymać na co dzień. I nie da się temu dorównać.
Kolejny krok to uświadomienie sobie jakich zniszczeń dokonuje w twoim życiu to porównywanie, jakie są twoje koszty: emocjonalne, zdrowotne, finansowe.
I podsumowanie, co będzie za 5 czy 10 lat, jeśli dalej będziesz szedł czy szła w tę stronę. Jakie będą twoje straty i czy warto.
Kolejny krok, moim zdaniem najtrudniejszy, to dostrzeżenie, że każdy człowiek interesuje się przede wszystkim sobą.
Ci wszyscy ludzie, których chcesz zachwycić swoim zdjęciem, będą na nie patrzeć i, zamiast zachwycać się tobą, będą myśleć, czy oni są równie dobrzy i czy dorastają do ciebie.
Czyli będą myśleć o sobie, a nie o tobie.
Dziś mogę powiedzieć, że mało przejmuję się porównywaniem do innych. Jednak ta droga zajęła mi wiele lat, mam już za sobą różne okresy. I zawsze był ktoś, dla kogo byłam „za jakaś”: za młoda, za stara, za chuda, za gruba, za cicha, za głośna, za biedna, za bogata, za mądra, za głupia …
I był czas, gdy się tym strasznie przejmowałam.
Odkładałam to czego ja chcę i jak się czuję, a starałam się, by dobrze czuli się ci wszyscy inni.
Aż kiedyś, w sytuacji kryzysowej, zorientowałam się, że ci, o których uznanie zabiegałam, nie chcieli mi pomóc. Zrozumiałam, że tylko oni sami są dla siebie ważni i to otworzyło mi oczy. I to zupełnie zmieniło moje podejście do świata.
Oczywiście znaleźli się również wspaniali ludzie, którzy mi pomogli, ale okazało się, że to był zupełnie ktoś inny niż się spodziewałam.
Wiem, że jest na świecie wielu wspaniałych ludzi i mam też kilkoro takich przyjaciół. Jednak większość, do której się porównujesz, nie interesuje się tobą nic a nic.
Kłopoty pozwoliły mi przedefiniować to co jest ważne i powoli wprowadzić spokój do mojej samooceny i do konieczności dorównania komukolwiek.
Teraz ścigam się tylko z samą sobą i dążę tylko do swoich celów.
I tobie takiej wolności i radości życzę 🙂