Na pewno łatwo przypomnisz sobie ten moment, gdy już wiesz, że zbliżają się Twoje wakacje.
„Wakacje” to dużo lepsze słowo niż „urlop”. Wakacje pachną przygodą, wiatrem i morzem. Urlop to tylko ulga, że „nareszcie”.
Czyli – zbliżają się wakacje. Zaczynasz przeglądać oferty biur albo polować na bilety lotnicze, oglądasz vlogi i rolki podróżnicze i przeglądasz zdjęcia.
Znasz to uczucie.
Przywołaj je i uświadom sobie jakie to przyjemne. Ekscytacja, oczekiwanie – prawda? Już się cieszysz, choć przecież nic się jeszcze nie wydarzyło! Wspaniały moment.

A może dałoby się wprowadzić do swojego życia więcej takich odczuć? Uświadom sobie jak by to było?

No dobra – myślisz – ale ja nie chcę udawać, chcę naprawdę podróżować.

Jest to zrozumiałe.

Przecież podróże dziś są synonimem bogactwa, życia dostatniego. Ciągle chwalimy się na wallach zdjęciami z dalekich krajów albo chociaż z city-break’ów. Jakoś ciągle, w opowieściach o przygodzie, lepiej brzmi Paryż niż Rzeszów.
A przecież to nie Paryż daje szczęście. Ponad milion ludzi mieszka w Paryżu, na co dzień obcują z tym pięknem i nie wszyscy są szczęśliwi.

Absolutnie nie mam nic przeciwko podróżom, też byłam w wielu krajach i wielu cudownych miejscach. To doskonałe rozszerzanie strefy komfortu i wchodzenie we wspaniały stan ekscytacji. Zachęcam wszystkich –

PODRÓŻUJ, ILE SIĘ DA.

Ale dodatkowo, ZAMIAST TĘSKNIĆ CAŁY ROK, możesz dostarczać sobie WIĘCEJ WAKACJI NA CO DZIEŃ.
Pomyśl, jak by to było, gdyś każdego dnia czuła się tak jak w cudownej podróży?

Możesz teraz pomyśleć, że jednak wyjechać, a czuć się JAKBYM wyjechała, to jest jednak różnica.
Naprawdę? 
A na początku tekstu, przed chwilą – choć jest dopiero początek czerwca – czułaś ekscytację tylko dlatego, że wyobrażałaś sobie, że organizujesz wyimaginowane wakacje.

Okazuje się, że nasz mózg sprawia, że całe ciało odczuwa identyczne doznania wtedy gdy coś dzieje się naprawdę, jak wtedy, gdy sobie coś z odpowiednią emocją wyobrażamy.
I można to wykorzystać do podniesienia jakości swojego życia.

Nie trzeba jechać daleko, żeby podróżować.

Zachęcam Cię do codziennej praktyki dostrzegania piękna tuż obok.

Ja tak robię. Od wielu lat regularnie, jeśli tylko mogę, spędzam każdą niedzielę w moim mieście, tak, jakbym była turystką.
Zwiedzam miejsca, gdzie jestem z różnych powodów na co dzień, patrząc na nie tak jakbym widziała je po raz pierwszy.

W niedzielę jest wiele muzeów za darmo, więc wybieram jedno z nich, biorę audio przewodnik w recepcji i zwiedzam wystawę stałą lub czasową.
Chodzę również na wycieczki z przewodnikiem, które wyszukałam w internecie.
Dzięki temu wprowadzam więcej ekscytacji i nowości do mojego życia.

Całe wakacje chodzę na spacery fotograficzne organizowane w moim mieście zupełnie za darmo, gdzie z fachowcami realizuję konkretne zadania.
Nie jestem jeszcze mistrzynią fotografii, ale wspaniale się tam bawię i znacznie rozszerzam moje umiejętności. A dodatkowo jestem podekscytowana i zainspirowana, a dodatkowo spotykam sympatycznych ludzi, którzy interesują się tym czym ja.

Chodzę skoro świt w popularne miejsca wypoczynkowe, na przykład na miejskie kąpielisko, żeby móc ich doświadczyć w ciszy. Później zapełniają się kocami, dziećmi, psami, śmiechem i krzykiem. Takie są właśnie wakacje.
Jednak wystarczy przyjechać wcześnie i można mieć tylko dla siebie ich urodę w pełnej krasie.

Nie trzeba jechać daleko, żeby podróżować !!

A Ty? Jak wprowadzasz więcej stanu wakacji, więcej stanu podróżowania do Twojego codziennego życia?


Myślałaś kiedyś o tym? Myślisz, że to ma sens?

Napisz nam o tym. Może zainspirujesz innych.

A jeśli dotychczas jeszcze nie myślałaś tak o podróżowaniu, to już dziś to wprowadź. Zrób coś nowego, co być może sprawi, że doświadczysz radości, że poznasz siebie lepiej. Może odczujesz ekscytację wakacji już dziś? Takie doświadczenia pomogą ci w drodze. Dadzą ci kierunek i powiew właściwego wiatru w twoje żagle.

Nowe możliwości leżą po drugiej stronie nieznanego, niewygody i niepewności.

Podróżowanie to życie. I nie trzeba jechać daleko, żeby podróżować!!