Zrób krótki test
Za chwilę zamknij oczy i skup się na wszystkich dźwiękach, które Cię otaczają: usłysz dźwięki natury, samochodów, klimatyzacji, a także dźwięk swojego serca lub oddechu. Zrób to teraz.
Jeśli zrobiłaś ten eksperyment, to pewnie zaskoczyło Cię, jak bardzo zwracanie uwagi na dźwięki powoduje przywołanie do tu-i-teraz.
Nie bez powodu to właśnie sygnałów dźwiękowych używa się jako alarmów.
Na co dzień nie zwracamy tak bardzo uwagi na słuch. Jednak jest on jednym z naszych podstawowych zmysłów ostrzegających i uzupełnia odbieranie rzeczywistości. Jakby na poziomie podprogowym, niedostrzegalnym.
Bez tych dźwięków odbiór rzeczywistości byłby zupełnie inny.
Od zawsze byłam bardzo wrażliwa na odbiór dźwięków. Uwielbiam muzykę, towarzyszy mi ona od najmłodszych lat.
I pewnie właśnie dlatego TA adaptacja Diuny tak nieprawdopodobnie mnie pochłonęła.
Za muzykę do tego filmu Hans Zimmer dostał Oscara
I absolutnie jest to nagroda zasłużona.
Cała warstwa dźwiękowa tego filmu jest arcydziełem. Jeśli kiedykolwiek, choćby w ramach festiwalu muzyki filmowej, trafisz na projekcję filmu ze ścieżką dźwiękową graną przez orkiestrę na żywo, koniecznie tego doświadcz.
Oczywiście bardzo dopracowane są również pozostałe warstwy, dlatego Diuna odniosła tak wielki sukces. Jednak bez tych genialnych dźwięków, sukces ten nie byłby tak spektakularny.
Twórcy wymyślili każdy dźwięk na planecie Arakis. Począwszy od szumu piasku, poprzez odgłos dudnika przyzywającego czerwie; odgłos statku kosmicznego, który ląduje i startuje; brzmienie Głosu; brzmienie komunikacji telepatycznej pomiędzy Lady Jessicą i Paulem; dźwięk ostrzy mieczy, a także dźwięk kapiących kropli wody i odgłosy porozumiewania się tubylców. I wiele innych.
Wszystkie te dźwięki otaczają nas od pierwszej sceny i powodują, że natychmiast zanurzamy się w stworzony świat planety Arakis.
Nie oglądałam Diuny w 2021 roku. Książka znaczyła dla mnie tak dużo, że nie chciałam narażać się na dysonans. Trafiłam na film tego lata, w ramach akcji kina letniego.
Rzadko tak się u mnie dzieje, jednak tym razem naprawdę wizja reżysera – Denisa Villeneuve’a, zgadza się z moim odbiorem książki Franka Herberta.
Pomimo tego, że pominięto pewne wątki, historia jest spójna i dobrze skomponowana. Zachowuje i porusza pytania postawione przez Herberta w książce.
Pytania te reżyser czasem układa przed nami delikatnie, a czasem jakby rzuca nam w twarz i nie pozwala przejść obojętnie.
Tak jak Herbert, reżyser pyta nas, czy, aby być szlachetnym, trzeba również być naiwnym?, do czego można się posunąć w obronie własnej?, do czego w obronie najbliższych?, co wolno zrobić, aby uratować człowieka?, jak żyje się wtedy, gdy pozwalamy, by zawładnęła nami chciwość?, czy da się współpracować, czy można jedynie walczyć?
Jak przetrwać w każdych warunkach i czy to jest wyróżnienie czy klątwa, że żyjemy wygodnie?
Oraz, jak bardzo daleko można posunąć się w manipulacji myśląc, że posiadamy dostęp do prawdy która musi się wydarzyć?
Książkę polecałam jako lekturę świąteczną na 2023 w mojej akcji na IG (link pod tekstem).
Dziś tej książki nie trzeba przedstawiać nikomu
Jednak, gdy ją czytałam po raz pierwszy, w 1985 roku, w Polsce znano jedynie Zbigniewa Herberta i mylono go z autorem – Frankiem Herbertem.
Mogę śmiało powiedzieć, że „połknęłam” Diunę czytając ciągiem.
Stworzony przez F.Herberta świat jest tak inny i tak bogaty, że wielu moich znajomych tak samo „wpadło”.
Za pierwszym razem zajęłam się wyłącznie akcją. Jednak kolejne czytania (uwielbiam wracać do dobrych książek) coraz bardziej odkrywały głębsze znaczenia.
Fabuła jest jasna
Szlachetny ród Atrydów przybywa na planetę Arakis, by przejąć zarządzanie tą planetą w imieniu Imperatora. Arakis jest niezwykle ważna ze względu na złoża melanżu, substancji niezbędnej do przedłużania życia oraz podróży międzyplanetarnych. Ma klimat pustynny i nie nadaje się do zamieszkania przez przybyszów. A jednak mieszkają na niej plemiona Fremenów. I dla tubylców przybysze są najeźdźcami.
Film zachowuje główne ścieżki fabuły pierwszej połowy książki. Kolejna, druga połowa, będzie zekranizowana w Diunie2, która ponoć pojawi się już za dwa miesiące, w marcu 2024.
Rzadko mam takie odczucia, ale tym razem jestem gotowa powiedzieć, że można zacząć przygodę z Diuną od filmu, a pogłębić rozumienie fabuły poprzez książkę.
Film nie tylko nic nie odbiera wyobraźni, ale może ją doskonale pobudzić.
Ta doskonała adaptacja filmowa z 2021 roku, niezwykle pogłębiła moją relację z książką. Film jest dostępny w internecie.
Jeśli, tak jak ja, interesujesz się muzyką, koniecznie obejrzyj reportaż z tworzenia Diuny1 dostępny na YT.
Może, tak jak ja, zachwycisz się geniuszem tych, którzy stworzyli dźwięki tego filmu.
I bez wahania polecam Ci ten film na zimowy wieczór.
Może wtedy, tak jak ja, z niecierpliwością będziesz czekać na drugą część.
Jeśli chcesz bardziej świadomie doświadczyć słuchu, możesz przeczytać, a jeszcze lepiej przesłuchać, moją książkę (nadal jest świąteczna promocja). Jest tam cały rozdział o świadomym słuchaniu.
————————–
Polecajka książki na IG https://www.instagram.com/p/C1fX8uPIRtg/