Jakby to było: wstawać rano i żeby się chciało?

Właśnie wróciłaś z urlopu, powinnaś być wypoczęta, radosna, a tymczasem na samą myśl o tym, że idziesz do pracy, jest Ci słabo. Zastanawiasz się czy to tylko słabszy dzień, czy już większy problem – wypalenie.

Co to właściwie jest wypalenie”?

Czy grozi tylko, gdy nienawidzisz swojej pracy? Czy można wypalić się w pracy którą kochasz?
Okazuje się, że można.

Nie ma znaczenia CO robisz, ma znaczenie, JAK to robisz i jak o tym myślisz.

Aby konkurować w globalnej gospodarce musimy się specjalizować. Zarówno my – jednostki, jak i firmy.
To oznacza, że robimy więcej małych bardzo powtarzalnych rzeczy lub czynności.
Być może cała Twoja firma produkuje tylko wiązki kabli albo jakieś podzespoły. Nie tylko nie wiesz dokładnie do czego ten wyrób jest wykorzystywany, ale nigdy nie spotkasz się z zadowolonym klientem.

Nawet jeśli wybrałaś zawód twórcy cyfrowego – kręcisz filmy – albo działasz w network marketingu, wszystko to jest tylko wycinkiem rzeczywistości.

A dodatkowo, przecież praca zawodowa to tylko część życia. Poza nią mamy mnóstwo obowiązków w domu i to najczęściej takich, które są codziennie takie same i wydaje się, że nigdy się nie kończą.

Czy w dzisiejszym świecie wypalenie jest nieuniknione?

Czy w takim razie wypalenie jest pewne?
Czy nic nie da się zrobić?
Okazuje się, że się da. Wypalenie jest dość dobrze przebadane i jest wiele pomysłów jak sobie z nim radzić.

Jak zwykle najlepsza jest profilaktyka.
Utrzymywanie równowagi w życiu, odkrycie swojego sensu, stawianie sobie celów, celebrowanie sukcesów, poświęcanie wystarczająco dużo czasu na życie slow, na „nicnierobienie”.

Dolce far niente

Bierz przykład z Włochów. Podobno idea „slow” pochodzi właśnie stamtąd.

Uważa się, że „slow” rozpoczęło się w 1986 od działań włoskich restauratorów, którzy nie zgadzali się z makdonaldyzacją włoskiej gastronomii.
Ruch ten jest obecnie tak powszechny, że nie wiadomo na pewno czy to rzeczywiście był początek, jednak, znając i uwielbiając Włochy za smakowanie rzeczywistości, jestem absolutnie skłonna w to uwierzyć.

Im szybciej świat wokół nas pędzi, tym więcej z nas chce wyjść z tej „chomiczej karuzeli”. I tym bardziej rozszerza się idea slow.

Slow jest mi bliskie od lat: chodzę na powolne śniadania do miasta, na powolne sesje zdjęciowe do lasu czy nad rzekę, spotykam się na powolną kawę z przyjaciółką.
W pewnym sensie medytacja wglądu, którą praktykuję, też wpisuje się w nurt slow.

Te działania powinnaś wprowadzić do swojego życia natychmiast.
Nawet, gdy myślisz, że wypalenie Cię nie dotyczy. Ciągle jeszcze jesteś młodą zakochaną żoną czy świeżą matką albo właśnie awansowałaś i wydaje się, że jesteś na fali wznoszącej.

A co jeśli już masz poczucie zmęczenia swoim życiem? 

To teraz prawdopodobne. Bardzo często właśnie wrzesień jest tym miesiącem, kiedy odczuwamy największe zniechęcenie.

Nie lekceważ pierwszych sygnałów. 
Pamiętaj, że niechęć do wykonywanych działań, może wynikać nie tylko ze zwykłego przemęczenia, ale z braku poczucia sensu. I może być już pierwszym znakiem wypalenia.
Gdy tylko poczujesz obniżony nastrój i niechęć do wykonywania codziennych obowiązków, natychmiast sięgnij po antidotum.
Znajdź czas dla siebie, odszukaj to, co sprawia Ci przyjemność, zainteresuj się mindfulness, spędzaj więcej czasu w naturze, skorzystaj z terapii.

I absolutnie, naychmiast, przestań „cisnąć”.

Wypalenie zdarza się często

Czyli nie jest to Twoja wina.

Jestem już w takim wieku, że wiem z doświadczenia, że długoterminowo przyspieszanie nie przynosi większej satysfakcji w życiu, a nawet nie daje większych rezultatów. Można przycisnąć na chwilę, jak w sprincie, ale (jak często mówię) życie to maraton, nie sprint. Po sesji bezrefleksyjnego GO musi przyjść sesja nieuniknionego SLOW. Inaczej depresja, wypalenie i takie tam podobne.

Każdy ma wyzwania.
Sukces odnoszą nie ci, którzy nie mają problemów, tylko ci, którzy umieją życiowe problemy rozwiązywać.
Ci, którzy podejmują działania, są systematyczni, mają umiejętność dostosowania, rozwiązują konflikty, radzą sobie z własną depresją czy wypaleniem.

Rozwiązanie to hart ducha i elastyczność

Od wieków mówią o tym mędrcy Wschodu.

I doskonale mówi o tym Daniel Goleman w swojej książce Inteligencja emocjonalna. Koniecznie przeczytaj.

Daniel Goleman zrewolucjonizował dla świata Zachodu pojęcie inteligencji. Wcześniej uważaliśmy, że inteligentny jest ten, kto ma wysoki wskaźnik IQ.
Ktoś jednak w końcu zauważył, że tak zwane testy na inteligencję mierzą głównie kompetencje matematyczne, ewentualnie językowe.

Do napisania książki zainspirowało Golemana badanie, w którym grupa inżynierów miała zdefiniować cechy przywódcy w grupie . Cechy, które uczestnicy wymieniali i oceniali jako niezbędne do bycia liderem dla grupy inżynierów, zupełnie nie były związane z umiejętnościami technicznymi, których uczyli się na studiach.

Czy „dowożenie” chroni przed wypaleniem i zapewnia sukces w życiu?

Okazuje się, że najlepsi uczniowie ze szkoły nie radzą sobie najlepiej w życiu. Obserwujemy to ciągle i ciągle, na przykład w badaniach losów absolwentów.
Raczej właśnie to, co Daniel Goleman nazwał „inteligencją emocjonalną” i co opisał w swojej książce, ma kluczowe znaczenie, aby mieć życie pełne sukcesów i spełnione.

Wiesz na pewno, że gdy kierują Tobą silne emocje, podejmujesz gorsze decyzje. I nie ma znaczenia czy jest to tak zwana dobra emocja (np. stan zakochania) czy tak zwana zła emocja (np gniew). Oba stany zajmują ogromną pojemność mózgu i sprawiają, że na rozsądne decyzje nie ma miejsca.

Prawdą jest, że gdy emocje idą w górę, rozsądek spada w dół, a jednak tak mało czasu poświęcamy na kształtowanie swoich kompetencji emocjonalnych. Właściwie nie uczymy się tego ani w szkole ani w domu.

Dobra wiadomość to: inteligencję emocjonalną można rozwijać.

Można wieść życie zrównoważone. Można zminimalizować ryzyko wypalenia.

Wiele pomocnych ćwiczeń jest w mojej książce „#planb. Odnowa życia, życie od nowa”, do nabycia TUTAJ.

Będzie mi miło, gdy zechcesz rozwijać się ze mną.
E-book Plan b. Odnowa życia. Życie od nowa. Beata Michalska